Podróż samochodem z małymi wariatami – poradnik przetrwania

Nie będę ściemniać, że chcieć to móc, bo czasem się nie da. Bo niecierpliwy niemowlak, bo choroba lokomocyjna, bo..., bo.... Dzieci są różne i niby to nic odkrywczego, ale łatwo o tym zapomnieć. Nasze początki też nie były łatwe. Może jednak kilka obserwacji powstałych podczas tysięcy wspólnie przejechanych przez nas kilometrów, pomogą Wam w przetrwaniu długiej drogi z dziatwą.

Poprawiny w Indonezji – skuterem pod prąd

Mam takie podróżnicze historie, które miały wprawdzie miejsce miliard lat temu i ciągle mi tak jakoś smutno że nie opowiedziałam ich wszystkim naokoło. Jedną z nich jest nasza poślubna wizyta w Indonezji. U superznajomych, którzy z racji odległości nie mogli być na naszym weselu Co? Mnóstwo przygód w JogjakarcieZ kim? Z mężem moim i mega znajomymi mieszkającymi … Czytaj dalej Poprawiny w Indonezji – skuterem pod prąd

10 patentów na łatwiejszy lot z żywiołowym maluchem

Do tej pory nie zapomnę lotu, podczas którego siedziała przed nami dziewczyna z wysokim, wydatnym kokiem. Nie miała zbytnio ochoty na zabawę z naszym małym wariatem (i miała do tego pełne prawo), za to Leon przez trzy i pół godziny lotu próbował tylko złapać za to ekscytujące upięcie włosów. Dobrze, że miejsce obok nas było wolne i zajęliśmy młodego czołganiem się pod rzędem foteli.

Omlety i priorytety, czyli Mont-Saint-Michel

Myślę, że obsługa już od progu wiedziała jakiego serwisu nam trzeba, dlatego nasze posiłki wylądowały na stole w tempie godnym uznania kierowcy formuły 1. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że omlety mogą w ogóle być takie dobre! Rumiane na zewnątrz i lejące w środku. Były warte każdej minuty w głośnym samochodzie oraz pełnym ludzi autobusie!